Tym razem przyjaciele wybierają się... na sanki. Nie boją się zimna, wiatru i śniegu po kolana! Wspólnie się bawią – wdrapują się na górkę, zjeżdżają, grają w hokeja na lodzie, lepią bałwana i rzucają się śnieżkami.
Książka z pewnością zachwyci małych czytelników, którzy wraz kotką i innymi bohaterami przyjemnie spędzą zimowy czas. Pobawcie się razem z nimi, a mróz nie będzie wam straszny!
Kicia Kocia bardzo lubi śpiewać. Śpiewa przy myciu zębów, na huśtawce, gdy idzie do przedszkola, a nawet kiedy kładzie się spać. Pewnego razu na spacerze zobaczyła orkiestrę dętą i zapragnęła założyć zespół muzyczny - oczywiście razem ze swoimi przyjaciółmi, Packiem, Juliankiem i Adelką. Wszyscy prędko nauczyli się grać, przy okazji poznając wiele instrumentów muzycznych. A na koniec odegrali wspaniały koncert.
Kicia Kocia bardzo lubi grać w piłkę nożną. Wybiera się do parku, gdzie już czekają Julianek i Adelka. Zabawa toczy się w najlepsze. W pewnym momencie włącza się do niej nowy kolega. Nie może kopać piłki, bo jeździ na wózku, ale za to świetnie rzuca. Kici Koci i przyjaciołom zabawa w rzucanie piłki także zaczyna się podobać.
Kicia Kocia wybrała się na spacer po mieście. Jedzie tramwajem do centrum, gdzie jest mnóstwo ludzi i samochodów. Kicia Kocia uczy się poruszać w wielkim mieście, przechodzić przez jednię i uważać na ruch pojazdów. Podobnie jak w poprzednich kolorowankach, dużo tu miejsca do bazgrania i samodzielnego malowania.
Piotr ma bardzo ciekawy zawód: jest koordynatorem obsługi naziemnej. Wraz z kolegami i koleżankami przygotowuje samolot do rejsu i czuwa nad przebiegiem wielu procesów: odprawy pasażerskiej, transportu pasażerów i przesyłek lotniczych, załadunku i rozładunku bagaży, a także tankowania paliwa. Wie, jak działają specjalne pojazdy wykorzystywane w obsłudze naziemnej – holownik czy odladzarka. Dziś opowie nam o swojej pracy.
Bohaterami tej romantycznej, nasyconej przygodą książki jest dwoje młodych ludzi, Halina i Stanisław Bujakowscy. Relacja z ich pionierskiej wyprawy motocyklowej do Chin miała się ukazać siedemdziesiąt lat temu. Tak się jednak nie stało. Wyruszyli z Druskiennik 19 sierpnia 1934 roku. Ich pragnieniem było dotarcie tak daleko, jak to tylko możliwe, czyli, jak wynikało z map, do Szanghaju w Chinach. Bywało, że motocykl ich mknął niczym wicher, bywało, że sami pchać musieli, ciągn...