W buddyzmie tybetańskim istnieje przekonanie, że człowiek może osiągnąć stan idealnej harmonii w trzech przypadkach: w chwili śmierci, podczas orgazmu i przy kichaniu (powaga). Są to momenty, w których na ułamek sekundy zatrzymują się wszystkie funkcje życiowe. Buddyzm tybetański jest piękną religią i filozofią, lecz zapomina o jednym: o kobietach. Niewiasta osiąga stan harmonii absolutnej w jeszcze jednej sytuacji. Nazywamy to właśnie fochem.
Dwujęzyczny zbiór wierszy, po polsku i angielsku, jak napisała sama autorka o nas wszystkich, nie wyłączając jej samej. Tytuł sam w sobie jest swego rodzaju dedykacją, choć to pozorne mówienie wprost zawiera w sobie sporo odcieni znaczeniowych, dygresji czy filozoficznej zadumy. Dominują krótkie formy, w tym zdania mądrościowe, zaskakujące skojarzenia i puenty. Do tego na okładce dyskretna ilustracja autorki.
Wbrew tytułowi autor często sięga Połonin, wtedy też leszczyny spod Hyrlatej są żywymi świadkami jego wędrówek. Dołżyca częstuje go nie tylko szklanką mlecznej mgły. To w tych peregrynacjach poeta odkrywa piękno, majestat i tajemnice Świętej Peraskiewy, drogę z Zatwardnicy do Hulskiego czy muzykę bieszczadzkich łąk. Ta liryka wpisuje się w całą tradycję bieszczadzkich wierszy, jest własna i oryginalna, udanie koresponduje z artystycznymi dokonaniami Jerzego Harasymowicza i in...
Refleksyjna, pełna zaskakujących szczegółów poezja, które współtworzą ten szczególny kontekst zauroczenia życiem i miłością, przy równoczesnej refleksji o nieuchronnej śmierci. Poetka ostrożnie dobiera słowa i sytuacje, nawet wówczas kiedy emocje i przeżycia biorą górę nad racjonalnym oglądem świata, który przecież nie zawsze jest dla nas dobrą nowiną. Nie zawsze słońcem, które wzbogaca nasze serca. Do tego serca, jak pisze poetka, nawet Bóg nie zawsze znajduje klucz. Ale to ...
W wielu wierszach pojawia się sarkazm, żart, ironia i... dobra puenta. Wtedy autor jest jak linoskoczek, który porusza się po niebezpiecznej linie, żeby zadbać o to, by utwór, niezależnie od satyrycznych akcentów pozostał lirykiem. Często się to udaje. Ale większość utworów obecnych w tym zbiorze, taki zresztą był zamiar autora, to satyra, przeróżne fraszki czy groteskowe dialogi. Ciekawe spostrzeżenia, portrety zwykłych ludzi, polityków czy celebrytów. A wszystko to pokazane...
"Liryka wielu smaków i odcieni. Nic więc dziwnego, że od czasu do czasu pojawia się metafora synestezyjna, bardzo sugestywna i plastyczna. I te pod słowem pulsujące pejzaże, bez względu na to, czy jest to piękno i odczuwana metafizyka przyrody czy świat przeżyć, miłosnych uniesień, poddawany nieustannej wiwisekcji wszechobecnej pamięci..."
Andrzej Żmuda
Tematyczna różnorodność, choć poetyka tych liryków jest jednolita i konsekwentna. Dotyczy to zarówno zaproponowanej formy, jak i prezentacji swoich myśli, uczuć czy rozpoznań. To taka mozaika rzeźbiona na wzór i podobieństwo świata, który nie przystaje do tych głęboko pochowanych promyków nadziei czy tajemnic. Zderzenie tych dwóch rzeczywistości jest najciekawszym akcentem tej mądrej, oszczędnej w słowie poezji.
Kreacja własnej kobiecości, różne stany emocjonalne i tęsknoty. Odbicia lustrzane, w których można dostrzec nie tylko bijące serce czy krzyczącą duszę. W tych lustrach odbijają się również różnorodne fragmenty otaczającej nas rzeczywistości. Jest to liryka o trudnych relacjach własnego wewnętrznego ja, z tym co na zewnątrz. I to nieustanne pragnienie poczucia bezpieczeństwa i harmonii.
Nie zawsze poeta patrzy sercem i czuje duszą. Ale w przypadku Pauliny Sacharczuk tak właśnie jest. Te spotkania są na tyle zaskakujące, że tworzą nowe prowincje piękna, w których króluje miłość i wszechobecne wspomnienie. Ale nie może być inaczej, skoro pamięć jest najważniejsza, zarówno w bólu, samotności, jak i nadziei. Poetyckiemu słowu towarzyszy pejzażowe, metafizyczne malarstwo Cezarego Bednarczyka.
Tomik składa się z czterech cykli. Pierwszy z nich, "Muśnięcie aurą Krakowa", to odwołania do konkretnych miejsc, osób, a także symboli historycznych i kulturalnych. Drugi, "Dylematy", to filozoficzne i egzystencjalne rozważania wokół wybranych idei i ich znaczeń oraz kontekstów. Trzeci, "Debaty i dialog", stanowi refleksje i odwołania do postaci i osób uczestniczących w debatach oksfordzkich w ramach szkolnego Klubu Dyskusyjnego. Czwarty, "Zauroczenie", jest zapisem emocjona...
Ta liryka jest taką alchemią uczuć, w której egzaltacja jest równie ważna jak intymne wyciszenie. Podniesiony głos upomnienie się o uczuciową wzajemność, jest takim samym znaczącym, akcentem przeżywanej miłości, jak prawie powidokowy szept zranionej duszy nad ranem. Wszystko to w kontekście krajobrazowych odniesień, w których jest miejsce na kwiecistą łąkę, czarne chmury czy słoneczne płomienie. I ten, często skrywany, metafizyczny lęk.
Pełna zaskakujących wydarzeń, kolorowa książka dla dzieci, z pięknymi ilustracjami. To nie tylko opowieści o przygodach zwierząt czy ptaków, to również historie o stosunku człowieka do naszych mniejszych braci. Dyskretny dydaktyzm, czasem nieoczekiwany humor, ale zawsze pulsujące ciepłem i dobrem słowo.
Ciekawie napisana proza wspomnieniowa, w której zostali przez autora odnotowani ci wszyscy, którzy tworzyli swoją „małą Ojczyznę”, Nową Wieś Lęborską i inne okoliczne miejscowości. Przytoczone przez autora motto, „że kto kocha wieś, ten kocha Ojczyznę”, oddaje sens i wartość tej obfitującej, często w dramatyczne wydarzenia i heroizm ludzkich postaw książki. Do tego specjalny suplement z dużą ilością fotografii.
Nieustanne podglądanie świata i własnej duszy, dotykanie tego, co jest nieprzeniknione i tajemnicze, taka swoista wiwisekcja. To w niej odbijają się sprzeczne i zaskakujące uczucia, co w przełożeniu na język poetycki pozwala nam obcować z sugestywną, oszczędną metaforą, z autentycznymi prowincjami piękna.
Te wiersze maja tę zaletę, że z ułamków rzeczywistości, często niedocenianych drobiazgów, przedmiotów czy pozornie mało ważnych szczegółów, tworzy się ta tajemnicza poetycka aura. To w niej widzimy nie tylko niebo, ale jego metafizyczna głębię, nie tylko promienne słońce, ale smutek jego przyszłej zagłady. Do tego piękne litografie autorki, które same w sobie są nie tylko autonomiczną metafora.