Przez jakiś czas bardzo chciałem zostać astronomem, ale szybko mi przeszło. Podobno światło wygasłych gwiazd dociera do nas spóźnione. Martwe ciała wciąż świecą i to się nazywa pamięć. Maciej Robert (ur. w 1977 r.) poeta, dziennikarz, krytyk literacki i filmowy. Wydał książki poetyckie: Pora deszczu, Puste pola, Collegium Anatomicum. Laureat wielu ogólnopolskich konkursów literackich m.in. im. R.M. Rilkego, im. K. Baczyńskiego, im. R. Wojaczka, im. Z. Herberta. Publikował w „...
Manuał to zbiór tekstów pisanych przez Krzysztofa Siwczyka w latach 2013-2019. Autor wciąga czytelnika we własny świat już od pierwszej strony. W niezwykle erudycyjny sposób łączy przemyślenia nad swoimi ulubionymi książkami z refleksją na temat kultury masowej, polityki czy historii prywatnych. Siwczyk dobiera lektury z wielkim wyczuleniem, czyniąc je kluczem interpretacyjnych do otaczającej go rzeczywistości (np. Zwierzenia klowna Heinricha Bölla a narracja wokół samobójcze...
Przez jakiś czas bardzo chciałem zostać astronomem, ale szybko mi przeszło. Podobno światło wygasłych gwiazd dociera do nas spóźnione. Martwe ciała wciąż świecą i to się nazywa pamięć. Maciej Robert (ur. w 1977 r.) poeta, dziennikarz, krytyk literacki i filmowy. Wydał książki poetyckie: Pora deszczu, Puste pola, Collegium Anatomicum. Laureat wielu ogólnopolskich konkursów literackich m.in. im. R.M. Rilkego, im. K. Baczyńskiego, im. R. Wojaczka, im. Z. Herberta. Publikował w „...
Najnowszy tom Macieja Roberta to zbiór paradoksalny: zanurzony w historii, lecz i zadziwiająco współczesny. Czytamy w nim o archeologii pamięci i przestrzeni, odkrywamy historie ukryte w fundamentach budynków i miast, kroczymy przez ulice pełne wspomnień i drogi przecinające krainy znane, lecz otwierające dla nas utajone wcześniej narracje. Poeta czerpie jednocześnie z mitologii, Biblii i kultury popularnej, zaludniając swoją lirykę postaciami Sybilii i Jonasza, głosami pierw...
W starym budynku, gnieżdżącym się pod kominami, mieszkał zielony dzięcioł, głuchy jak pień. Przez rozbite okna wrzucaliśmy mu chleb i mrówki. Wszędzie walało się drewno, a tynk na ścianach przypominał zwoje Tory. Nie wiedzieliśmy jeszcze, że w ruinach nad rzeką ukrywa się mała bóżnica. Butwiejące liście pachniały drożdżami. Obserwowaliśmy, jak naszym trzewikom namakają nosy. Ojciec nigdy nie chciał uwierzyć, że dzięcioł śmieje się jak człowiek. Zresztą mieszkały tam też inne ...