okładka Lem w PRL-uebook | epub, mobi | Wojciech Orliński

Pobierz za darmo fragment ebooka

Sprzedaje i dostarcza: Woblink

Lem w PRL-u czyli nieco prawdy w zwiększonej objętości ebook

4,0

Moja ocena:

Sprzedaje i dostarcza: Woblink

Dodano do koszyka

Koszyk

Opis treści

Lem w Polsce Ludowej, czyli wszystkie kręgi piekła.

Perypetie genialnego pisarza w państwie absurdów.

Wyjątkowa książka na 100. rocznicę urodzin Stanisława Lema

Jaki urząd piętrzył przed Lemem największe trudności?

W jaki sposób pisarz kupował samochody?

Kogo chciał wieszać długo i etapami?

Autorski wybór korespondencji pisarza z instytucjami systemu, urzędnikami i przyjaciółmi dokonany przez Wojciecha Orlińskiego obnaża, ile bezsensownych problemów i kumulujących się trudności czekało w PRL na człowieka, który ciężką pracą i talentem odniósł duży sukces. Odrzucenie scenariusza do Szpitala Przemienienia bez żadnego wyjaśnienia, zwodzenie w kwestii wydania powieści i brak wsparcia w sporach z enerdowskim wydawcą czy notoryczne trudności z naprawą wadliwych samochodów – to tylko niektóre z nich.

Jak każdy pracujący, nie mam zbyt wiele czasu, nie mniej dla zasady postanowiłem przynajmniej tę jedną sprawę załatwić do końca. W nadziei, że Pan będzie tego samego zdania, oczekuję – zgodnie z KPA – odpowiedzi, w której zechce Pan przeprosić za niewłaściwy stosunek urzędniczków Urzędu Pocztowego nr 14, nie jako pisarza, laureata państwowych nagród etc., ale jako zwyczajnego obywatela, wobec którego Poczta zobowiązana jest wypełniać całokształt usługowych czynności. Jak również, iż odpowiednim zarządzeniem zechce Pan radykalnie odmienić stosunki, panujące w w/w Urzędzie Pocztowym.

Z poważaniem

Stanisław Lem

PRL był piekłem, w którym obywatel mógł tylko przenieść się z jednego kręgu do drugiego. Ale każda próba poprawienia sobie losu pod jednym względem, prowadziła do pogorszenia pod innym.

Wojciech Orliński

Szczegółowe informacje na temat ebooka Lem w PRL-u

Opinie i oceny ebooka Lem w PRL-u

4,0

2 oceny / 1 opinia

razem z Lubimy Czytać

Omawiana tu książka jest przede wszystkim plagiatem, gdyż jej prawdziwym autorem nie ‎jest Wojciech Orliński, a Stanisław Lem i poza tym, to jest ona wręcz beznadziejna, gdyż ‎zawiera ona tylko wybrane i to mocno tendencyjne listy napisane przez Stanisława Lema, bez ‎przypomnienia o tym, że Pisarz zawdzięcza swoją karierę nie tyle swojemu talentowi, gdyż ‎wówczas w Polsce nie brakowało przecież utalentowanych prozaików, także tworzących w ‎gatunku (genre) SF, czyli fantastyki naukowej, takich jak np. Boruń i Trepka a później także ‎Fiałkowski i Zajdel i nawet w pewnym czasie Snerg, ale temu, że ojciec Pisarza, Samuel Lem, ‎był przez długie lata etatowym funkcjonariuszem UB, a więc jego syn był uważany w kręgach ‎komunistycznej władzy za „swojego” i to tłumaczy, dlaczego Stanisław Lwem dostał ‎zamówienie na „Astronautów”, a po publikacji w masowych nakładach i niewątpliwym sukcesie ‎czytelniczym, raczej niż artystycznym tej pierwszej polskiej socrealistycznej powieści ‎fantastyczno-naukowej, był on już znany i to nie tylko w Polsce, ale i w tzw. demoludach ‎‎(krajach „demokracji ludowej”), a poprzez NRD, także i na tzw. Zachodzie.‎ Już na wstępie (str. 5) Orliński daje przykład swej niewiarygodności, stronniczości i nieuctwa, ‎pisząc, że Polska Rzeczpospolita Ludowa „była wówczas (lata 1944-1989 - LK) de facto ‎okupowana przez Armię Czerwoną, która narzucała nam swoje rozwiązania”, ale nie wspomina ‎o tym, że praktycznie od roku 1989 Rzeczpospolita Polska jest de facto okupowana przez Armię ‎USA: „15 sierpnia 2020 roku Mariusz Błaszczak, minister obrony narodowej i Michael Pompeo, ‎Sekretarz Stanu USA podpisali umowę o wzmocnieniu trwałej obecności wojsk USA w Polsce. ‎Umowa podpisana została w obecności Prezydenta RP Andrzeja Dudy. Umowa o wzmocnionej ‎współpracy obronnej (Poland – United States Enhanced Defense Cooperation Agreement) to ‎ukoronowanie polsko-amerykańskich negocjacji dotyczących zwiększenia liczebności wojsk ‎USA w Polsce. Jednym z jej założeń było stworzenie w Polsce Wysuniętego Dowództwa V. ‎Korpusu Sił Lądowych USA, czyli jednostki odpowiedzialnej za dowodzenie Siłami Zbrojnymi ‎USA znajdującymi się na wschodniej flance Sojuszu Północnoatlantyckiego. 20 listopada 2020 ‎roku odbyła się w Poznaniu inauguracja działalności Wysuniętego Dowództwa V. Korpusu Sił ‎Lądowych USA” (https://www.gov.pl/web/obrona-narodowa/zwiekszenie-obecnosci-wojskowej-‎usa-w-‎polsce#:~:text=15%20sierpnia%202020%20roku%20Mariusz,obecno%C5%9Bci%20Prezydenta%20RP%20Andrzeja%20Dudy). ‎ Dużo mniej mówi się jednak o odpowiedzialności amerykańskich żołnierzy stacjonujących w ‎Polsce wobec polskiego prawa, a żołnierze US Army są przecież spod niego de facto a nawet ‎częściowo i de jure, wyjęci. Obecnie obowiązujące regulacje NATO-wskie i te wynikające z ‎porozumienia między USA a Polską przewidują bowiem, że w przypadku przestępstwa ‎amerykański żołnierz sądzony jest przez amerykański sąd. Zresztą wszędzie na świecie ‎Amerykanie dążą do tego, żeby sprawy, w których żołnierz US Army popełni przestępstwo na ‎szkodę obywatela kraju, w którym wojska stacjonują, miały finał przed amerykańskim sądem - ‎patrz np. https://www.money.pl/gospodarka/zolnierze-usa-w-polsce-wyjeci-spod-prawa-jak-cos-‎sie-stanie-zolnierz-wraca-do-kraju-i-znika-6524897384302209a.html.‎ Orliński pisze też na stronie 6, że złota era w twórczości Stanisława Lema przypada na lata ‎‎1856-1968, czyli na okres PRL-u. Mam on tu częściowo rację, ale ja bym ten „złoty okres” ‎‎„przesunął” do lat 1961-1986, czyli w wielkim skrócie od „Solaris” do, nomen omen, „Fiaska”, ‎czyli też do PRL-u, tyle, że w nieco innych latach. Na stronie 7 Orliński pisze zaś, że kluczowe ‎decyzje zapadały w PRL-u na podstawie kryteriów irracjonalnych a nawet i surrealistycznych, ‎tak jakby od roku 1989 i w latach 1918-1939 (do września) owe decyzje podejmowane były w ‎Polsce przez polskie władze na podstawie racjonalnych kryteriów. Przecież tak jak w latach ‎‎1918-1939, tak samo po roku 1989, Polska irracjonalnie prowadzi zabójczą dla siebie politykę ‎antyrosyjską, szukając wirtualnych przecież sprzymierzeńców albo we wrogo do Polski ‎nastawionych mocarstw zachodnich czyli Francji i Wielkiej Brytanii, czy też, jak po roku 1989, ‎szukając owych sprzymierzeńców w zawsze od końca XIX wieku wrogo nastawionych do ‎Polski Niemczech czy też odległych od Polski Stanach Zjednoczonych Ameryki, znanych z tego, ‎że aż do „Bitwy o Brytanię”, czyli aż do roku 1940, prowadziły one politykę izolacji od spraw ‎europejskich i ograniczyły radykalnie imigrację z Polski, na podstawie rzekomej niższości ‎rasowej Polaków w stosunku do głównie Brytyjczyków.‎ Tak samo jest na stronie 8 - zastanawia mnie, czy Orliński rzeczywiście jest aż tak naiwny, iż ‎twierdzi on, że obecnie dyrektor czy właściciel fabryki wie dokładnie ile i za ile sprzeda on na ‎danym rynku swych produktów i czy nie będzie mieć problemów z kooperantami, np. na skutek ‎strajków, zamieszek czy też, jak ostatnio, pandemii. Tak samo na tejże stronie 8 - który pisarz ‎jest dziś w Polsce niezależny od kaprysów rynku i wydawców? Przecież nawet autorka ‎bestsellerowych powieści o Harrym Potterze miała poważne problemy ze znalezieniem ‎wydawcy, jako iż książka jej trafiła początkowo do aż dwunastu wydawnictw, z których ‎wszystkie odrzuciły jej rękopis (“The J.K. Rowling Story” The Scotsman 16 czerwca 2003). ‎ Orliński pisze także na stronie 10, że „PRL był piekłem, w którym obywatel mógł tylko ‎przenieść się z jednego kręgu do drugiego. Ale każda próba poprawienia sobie losu pod jednym ‎względem, prowadziła do pogorszenia pod innym.” Ale zapomniał on dodać, że dziś to PO-PiS-‎owska Polska jest piekłem dla bezrobotnych, bezdomnych, zarabiających w okolicach płacy ‎minimalnej czy też dla wielu polskich kobiet (np. zakaz aborcji). Poza tym, to Orliński (rocznik ‎‎1969) pamięta z PRL-u tylko lata 1980-te, kiedy to na skutek „solidarnościowych” strajków i ‎blokady ekonomicznej ze strony tzw. Zachodu, które rozłożyły gospodarkę Polski „na łopatki”, ‎Polska znajdowała się w kryzysie, najgorszym od lat 1930-tych.‎ Na tejże stronie 10 swego „dzieła” Orliński twierdzi także, iż poczynione przez niego skróty w ‎listach napisanych przez Lema „nie zmieniają wymowy” tych listów. Ale jakże można mieć ‎zaufanie do kogoś, kto znany jest ze swego braku uczciwości, stronniczości i zamiłowania do ‎cenzury - patrz np. jego blog, w którym pisze on bez ogródek, że jest zwolennikiem cenzury ‎prewencyjnej. na przykład dnia 4 października 2021 o 10:45 napisał on do mnie (występującego ‎tam jako „Ijon Tichy”), po tym, jak napisałem, że „Cenzura w PRL-u być zła, ale cenzura w III ‎RP być dobra”, następujące słowa: „Wyjaśnię to tylko raz, potem będzie ban. Nie mylmy ‎państwowej cenzury prewencyjnym ze zwalczaniem mowy nienawiści albo kontrolą graniczną. ‎Jeśli chce pan to mylić, to gdzie indziej – tutaj się panu to nie uda” (link: ‎https://ekskursje.pl/2021/10/ziemkiewicz-na-granicy/#comments). Czyli że dla Orlińskiego ‎cenzurowanie wypowiedzi jego oponentów są tylko „zwalczaniem mowy nienawiści” a ‎zamykanie ust osobom mającym inne poglądy niż Orliński, jedynie „kontrolą graniczną”. No ‎cóż, Orwell już dawno temu stwierdził, że łatwo jest zmieniać w celach propagandowo-‎agitacyjnych znaczenie słów i tym samym „udowodnić”, jak w jego „Roku 1984”, że wojna jest ‎pokojem, a policja, jak to napisał Lem, „anielicją” („Podróż 13” z „Dzienników Gwiazdowych”), ‎choć czasami też i „bolicją” („Edukacja Cyfrania” z „Cyberiady”).‎ Zauważam też u Orlińskiego celowe i rozmyślne pominięcie niewygodnych epizodów z ‎życiorysu Pisarza, widoczne także w rezygnacji z publikacji skanów listów Stanisława Lema ‎‎(podwójna cenzura - zarówno w wyborze listów jak i ocenzurowaniu ich treści). Dotyczy to ‎praktycznie wszystkich tematów omówionych w „dziele „Orlińskiego. I tak w części pierwszej ‎jego „dzieła” poświęconej ekranizacjom prozy Lema, brak jest nawet wzmianki o konflikcie ‎Lema z Tarkowskim, który to konflikt został dokładnie opisany na rosyjskojęzycznej witrynie ‎poświęconej filmowi Tarkowskiego opartemu na powieści Lema „Solaris” („Создание фильма ‎СОЛЯРИС Андреяа Тарковского – архивные материалы” - „Stworzenie filmu SOLARIS ‎Andrieja Tarkowskiego - materiały archiwalne” - https://www.mosfilm.ru/news). Spore ‎znaczenie ma tu fakt, że Orliński poza językiem polskim praktycznie nie zna żadnego innego ‎języka, a więc nie był on w stanie, nawet gdyby chciał, dotrzeć do owej rosyjsko-języcznej ‎witryny zawierającej korespondencję Lema z Tarkowskim w języku rosyjskim.‎ Orliński naiwnie twierdzi też na stronie 17, że gdyby twórcy filmu „Milcząca Gwiazda”, ‎opartego na socrealistycznej powieści fantastycznonaukowej Lema „Astronauci” uwzględnili w ‎scenariuszu propozycje, jakie złożył im Lem, to „Milcząca Gwiazda” zajęłaby w historii ‎kinematografii miejsce okupowane od lat przez „Odyseję Kosmiczną” Kubricka, zapominając, ‎że nie tylko Kurt Maetzig, ale nawet i Andrzej Wajda nie byli artystami rangi Stanleya Kubricka i ‎że połączone siły studiów DEFA i Iluzjon nie byłyby w stanie sprostać technicznym i ‎finansowym wymaganiom, którym sprostała firma Harris-Kubrick Pictures Corporation - ‎producent „Odysei Kosmicznej”, Shepperton Studios - miejsce „kręcenia” tego filmu i ‎dystrybutor tego dzieła, czyli Metro-Goldwyn-Mayer.‎ Odnośnie spraw filmowych, to najlepsza chyba polska filmowa komedia wszechczasów, czyli ‎‎„Ewa chce spać” w reżyserii Tadeusza Chmielewskiego, z dialogami Jeremiego Przybory i z ‎Barbarą Kwiatkowską i Stanisławem Mikulskim w rolach głównych dzieje się w Polsce - w ‎ogromnej swej większości w przedwojennej, sanacyjnej Polsce, a nie w jakimś „niekreślonym ‎państwie w nieokreślonej epoce” (str. 57 „dzieła” Orlińskiego), co widać choćby po organizacji ‎policji pokazanej na tym filmie, wyglądzie miasta, w którym się owa komedia dzieje, postaciach ‎w niej występujących etc. Film ten został zresztą zrealizowany mimo sprzeciwu Ludwika ‎Starskiego (Ludwika Kałuszynera) oraz Aleksandra Forda (Mosze Lifszyca), a zdjęcia do tego ‎filmu były kręcone w Piotrkowie Trybunalskim oraz we Wrocławiu.‎ Także, Orliński, chcąc uchodzić w swej pysze i próżności za eksperta od PRL-u, wykazuje swą ‎już nie tylko ignorancję, jak nie wręcz zwyczajną tępotę, odczytując błędnie na stronie 63 swego ‎‎„dzieła” skrót (właściwie akronim) MHD jako „Ministerstwo Handlu Detalicznego” zamiast ‎‎„Miejski Handel Detaliczny”. Nie słyszał biedaczek o PRL-owskim Ministerstwie Handlu ‎Wewnętrznego.‎

Oceń
Lem w PRL-u

Lem w PRL-u

Wojciech Orliński,

Ocena czytelników

4,0

2 oceny wspólnie z Lubimy Czytać

Moja ocena:
full