okładka Tak sobie myślę...ebook | epub, mobi | Jerzy Stuhr

Pobierz za darmo fragment ebooka

Sprzedaje i dostarcza: Woblink

Tak sobie myślę... (ebook)

7 ocen, 1 opinia

Sprzedaje i dostarcza: Woblink

Dodano do koszyka

Koszyk

Opis treści

Najbardziej oczekiwana książka roku!

Gdy jesienią 2011 roku pojawiła się informacja o poważnej chorobie Jerzego Stuhra, cała Polska wstrzymała oddech. Uwielbiany przez publiczność aktor rozpoczął walkę o życie... i zaczął pisać. W zeszycie podarowanym przez córkę niemal każdego dnia, w szpitalu i w domu, w każdej wolnej chwili spisywał swoje myśli, refleksje i obserwacje. Tak powstał niezwykły dziennik, który jest nie tylko zapisem walki, ale też świadectwem miłości do życia. We wszelkich jego przejawach.

Jerzy Stuhr komentuje w Tak sobie myślę... aktualne wydarzenia polityczne w Polsce i Europie, czasem z przekąsem, a czasem bardzo serio śledzi wydarzenia sportowe. Ale najwięcej miejsca poświęca kulturze. Pisze o swej karierze i swej aktorskiej misji, zastanawia się, co to znaczy być aktorem we współczesnym świecie. Momentami zamienia się nawet w krytyka filmowego i dogłębnie analizuje oglądane filmy.

A choroba? Oczywiście jest, ale jakby w tle. Jerzego Stuhra najbardziej zajmuje to, co za szpitalnymi oknami.

Im bliżej końca książki, tym coraz dłuższe odstępy między notatkami. Zaznacza sie w ten sposób powrót aktora do życia zawodowego, a tym samym zbliża się do końca ta niezwykła rozmowa Jerzego Stuhra z samym sobą i czytelnikiem równocześnie.

Szczegółowe informacje na temat ebooka Tak sobie myślę...

Opinie i oceny ebooka Tak sobie myślę...

5,4

7 ocen / 1 opinia

razem z Lubimy Czytać

Całkiem niedawno czytałam artykuł a raczej wywiad z pewną osobą w poważnej prasie na temat książek w 2012 roku. Ów człowiek mówił wiele bo i wiele było do powiedzenia. Sekstrylogia, nowa Rowlling, problemy Świata Książki... To, co jednak naprawdę zapadło mi w pamięci to opinia na temat książki Jerzego Stuhra „Tak sobie myślę...” Człowiek powiedział, że naród polski jest strasznie ciekawy cierpień innych a już w szczególności takiego celebryty. Dlatego też ta książka musiała się sprzedać, nawet latem, gdy podobno sprzedają się jedynie romanse i kryminały. Zastanowiło mnie to stwierdzenie. Czy faktycznie tacy jesteśmy? Czy do lektury popycha nas dziwna chęć poznania najbardziej osobistych szczegółów choroby drugiego człowieka? I czy wreszcie książka faktycznie tego nam dostarcza? Cóż, jeśli faktycznie ktoś właśnie na to liczył, srogo się rozczaruje. Tak sobie myślę nie jest bowiem pamiętnikiem choroby a pamiętnikiem pisanym w czasie choroby. Początkowo dla najbliższej rodziny, przede wszystkim wnuczki, która dopiero miała się narodzić. Biorąc to pod uwagę czy ktokolwiek z Was rozpisywał by się na temat swoich cierpień i pogrążaniu w chorobie? Nie. Autor pragnął stworzyć coś, co pozwoliłoby jego wnuczce lepiej go poznać. Nie przez pryzmat wielkich osiągnięć jakich dokonał a przez złowa, które sam napisał. A Stuhr ma całkiem sporo do napisania. Przemyślenia na temat jego życia, osób, jakie miał szczęście na swojej drodze życia spotkać, refleksje na temat kondycji współczesnego teatru, nie mówiąc już o sytuacji współczesnego społeczeństwa. Sporo tu wzmianek o polityce, która towarzyszy autorowi każdego dnia i wobec której nie potrafi przejść obojętnie. Wreszcie sporo tu o jego najbliższej rodzinie, karierze i wyborach życiowych Maćka, radości oczekiwania na przyjście na świat dziecka jego córki, o bezgranicznej miłości jego żony. Czy tak osobiste przemyślenia można w ogóle jakoś oceniać? Czemu nie? Im bardziej zagłębiałam się w zapiskach, tym bardziej odnosiłam wrażenie, że autor daje upust swoim żalom i pretensjom, które być może trafiły go już całe lata. Bolą go szczególnie nieprzychylne opinie na temat jego osoby a chyba jeszcze bardziej jego dzieł. Jednocześnie sam nie szczędzi słów krytyki wobec pracy innych – w tej książce niejednemu się dostało a wiadomo, krytyka w takiej książce jest o wiele bardziej dotkliwa niż jakaś tam recenzja w gazecie... Wiele tu krytycznych słów w stronę polityków, i to niekoniecznie jednej partii ale to chyba nic nowego – wielu z nas odczuwa to podobnie, choć pewnie wszystkich swoich myśli nie zapisuje. Bywają też jasne momenty, najczęściej dotyczące rodziny i bliskich przyjaciół ale i całkiem nieznanych ludzi, którzy z prostoty serca życzą choremu aktorowi jak najlepiej. Przemyślenia Stuhra czasem zasmucają, czasem wywołują uśmiech, momentami mogą nawet drażnić. Co jednak ważne, tworzą one rzeczywisty obraz człowieka z krwi i kości. Człowieka, na którego większość z nas spogląda przez pryzmat wykreowanych ról. Moi drodzy, oto dostajemy Jerzego Stuhra na talerzu w jego najbardziej autentycznej postaci. Człowieka, który ma własne zdanie, które niekoniecznie musi pokrywać się z naszym, człowieka, który pod wpływem emocji czasem coś napisze a dopiero później się zastanowi. Niedoskonały ale jakże ludzki... Podsumowując „Tak sobie myślę...” to książka, która może wywołać bardzo skrajne emocje. Jedni będą rozczarowani, inni zachwyceni, co poniektórzy nawet zbulwersowani. Jakby jednak na to nie spojrzeć, to bardzo ważna lektura dla wszystkich, którzy jakże znanego człowieka pragną lepiej poznać. Już nie role, które bawiły i poruszały nas przez lata ale człowieka, po prostu człowieka. Tak przynajmniej sobie myślę...

Tak sobie myślę...

Tak sobie myślę...

Ebook

Oceń i podziel się swoją opinią

Zero

full