Najsłynniejszy polski romans! Trędowata to opowieść o miłości trudnej, a jednocześnie doskonałej,
zmysłowej i duchowo idealnej, a zakończonej tak, jak kończyły się największe
romanse wszechczasów: Romeo i Julia
czy Tristan i Izolda. W chwili, gdy
już wydaje się, że kochankowie zwalczyli wszelkie przeciwności i szczęście jest
na wyciągnięcie ręki, dopada ich ta, przed którą nie ma ucieczki. Śmierć. I to
jest właśnie jedyne możliwe zakończenie. Los Stefci Rudeckiej i ordynata
Michorowskiego to los tragicznych kochanków, którzy jednak mówią do nas z
odległej epoki: nie bójcie się i idźcie zawsze za głosem serca.
Ebooka „Trędowata”, tak jak pozostałe książki w formacie elektronicznym przeczytacie w aplikacji mobilnej Woblink
na Android lub iOS
lub na innym urządzeniu obsługującym format epub lub mobi - czytnik ebooków (Pocketbook, Kindle, inkBook itd.), tablet, komputer etc. Czytaj tak, jak lubisz!
Zanim zdecydujesz się na zakup, możesz również przeczytać u nas darmowy fragment ebooka. A jeśli wolisz słuchać, sprawdź, czy książka jest dostępna w Woblink także jako audiobook (mp3).
book matula 28-08-2026
book matula 28-08-2026
Nie raz pisałam, że mam słabość do książek, które zostały wydane spory czas temu. Do tego, jeśli wydawnictwa wydają je w nowych okładkach i tym samym przyciągają nowych czytelników, to już dla mnie #musthave. Jedna z takich książek jest „Trędowata” autorstwa Heleny Mniszkówny, która ma zacne miejsce na mojej półce. Ostatnio widziałam film z 1936 r. na YouTube, właśnie ekranizacje tej książki. To całkiem Inny świat, inne życie, myślenie, funkcjonowanie, ale jest coś, co bez wglądu na czasy jest niezmienne, ale o tym poniżej. Czy historia sprzed ponad stu lat może zainteresować młodego czytelnika? „Trędowata” to książka, przy której na początku możecie pomyśleć: co ja właściwie znajdę w historii napisanej ponad sto lat temu? Pałace, bale, arystokracja, piękne suknie i zasady, które dzisiaj wydają się kompletnie oderwane od naszego życia. A jednak historia Stefci Rudeckiej i Waldemara Michorowskiego potrafi zaskoczyć. Pod tym całym dawnym światem kryją się problemy, które młodzi ludzie znają bardzo dobrze. Stefcia jest guwernantką pochodzącą ze zubożałej rodziny szlacheckiej. Waldemar należy do arystokracji i ma wszystko, czego można pozazdrościć: majątek, nazwisko i wysoką pozycję. Kiedy między nimi pojawia się uczucie, szybko okazuje się, że dla otoczenia Stefcia jest po prostu „nieodpowiednią” osobą. Nie dlatego, że jest złą czy głupią dziewczyną. Problemem jest jej pochodzenie. I właśnie tutaj „Trędowata” zaczyna być zaskakująco aktualna. Dzisiaj raczej nikt nie powie nam wprost, że nie możemy przyjaźnić się z kimś albo być z kimś, bo ma „gorsze” pochodzenie. Ale nadal potrafimy oceniać ludzi po ubraniu, telefonie, pieniądzach, wyglądzie, szkole, miejscu zamieszkania czy liczbie obserwujących w internecie. Kiedyś liczyło się nazwisko i majątek. Dzisiaj zmieniły się tylko symbole. Mechanizm oceniania pozostał. Ktoś zostaje uznany za lepszego, ktoś inny za gorszego, zanim jeszcze zdążymy naprawdę go poznać. Stefcia pokazuje, jak bardzo może boleć życie w świecie, w którym inni próbują zdecydować, gdzie jest nasze miejsce., i to chyba jedna z najważniejszych rzeczy, jakie młody czytelnik może wynieść z tej historii. Nie jesteś gorszy tylko dlatego, że masz mniej pieniędzy, inne ubrania, pochodzisz z innej rodziny albo nie pasujesz do grupy. Waldemar również musi zmierzyć się z tym, czego oczekuje od niego jego środowisko. Nagle okazuje się, że posiadanie własnego zdania jest znacznie trudniejsze, kiedy wszyscy dookoła mówią ci, jak powinieneś żyć. Brzmi znajomo? Współczesny młody człowiek również często słyszy, jaki powinien być, jak wyglądać, z kim się przyjaźnić i co wypada robić, żeby zostać zaakceptowanym. Czasami wystarczy jedna plotka, komentarz albo grupa osób, która postanowi kogoś wykluczyć, żeby pojawiło się pytanie: „Może naprawdę coś jest ze mną nie tak?”. „Trędowata” pokazuje, że problem nie zawsze znajduje się w człowieku. Czasami problem tkwi w ludziach, którzy nie potrafią zaakceptować kogoś innego niż oni sami. Nie będę jednak udawała, że ta książka jest łatwa i napisana językiem, który młody czytelnik pochłonie bez problemu. Mniszkówna pisze inaczej niż współcześni autorzy. Musicie wiedzieć, że jest dużo opisów, emocji i spokojniejszego tempa. Nie ma szybkiej akcji ani języka, którym rozmawiamy dzisiaj ze znajomymi. I właśnie tego trzeba być świadomym, sięgając po tę książkę. W zamian uwieźcie mi, dostaniecie podróż do świata, którego już nie ma, ale możemy zobaczyć, że ludzkie emocje wcale się tak bardzo nie zmieniły. Miłość, zazdrość, potrzeba akceptacji, strach przed odrzuceniem, presja otoczenia i walka o własne szczęście są przecież nadal obecne. Dlatego „Trędowatej” nie warto czytać tylko jako starego romansu o bogatym arystokracie i guwernantce. Warto spojrzeć na nią szerzej. To historia o tym, co dzieje się, kiedy inni próbują ułożyć nam życie według własnych zasad. O ocenianiu ludzi po tym, co posiadają, zamiast po tym, kim są. O tym, jak trudno czasami postawić na swoim i nie przejmować się tym, co powiedzą inni. I o tym, jak bardzo każdy człowiek potrzebuje być zaakceptowany. Może właśnie dlatego książka sprzed ponad stu lat nadal potrafi sprowokować do myślenia. Świat Stefci i Waldemara jest zupełnie inny od naszego, ale problemy, z którymi się mierzą, wcale nie są takie odległe. Po przeczytaniu „Trędowatej” warto więc zadać sobie jedno pytanie: czy naprawdę aż tak bardzo różnimy się od ludzi, którzy żyli ponad sto lat temu?
Opinia nie jest potwierdzona zakupem